Na początku października wystartował w Juracie trzytygodniowy Film Spring Open - zjazd początkujących filmowców i amatorów, zwany przez jego pomysłodawcę, Sławomira Idziaka, „festiwalem robienia filmów" albo „plenerami filmowymi". Dlaczego właśnie tak? W projekcie chodzi o wspólną pracę filmową: produkcję filmów i dyskusje.
Rozwój technologii w ostatnich latach ma duży wpływ na sposób realizacji filmów. Kręcenie stało łatwiejsze i tańsze. Film Spring Open wykorzystują te możliwości.
Warsztaty są otwarte dla twórców z całej Europy - jest to więc okazja do nawiązania ciekawych znajomości. Tak było w zeszłym roku: ponad 50 filmowców robiło i na bieżąco omawiało swoje filmy. Wszystko to w niezobowiązującej, dobrej atmosferze.
Powstały ciekawe propozycje filmowe. Pokazana niedawno w Warszawie „Półwysep" wyreżyserowana przez Huberta Pietrzykowskiego, Bartłomieja Franka i Antoniego Ożyńskiego, nakręcona została właśnie w czasie zeszłorocznego Film Spring. Chłopaki zajęli się też produkcją, pracą operatorską, montażem, muzyką i wystąpili w swoim filmie.
Jest to nieco mroczna historia mężczyzny, który przyjeżdża na Hel w nieznanym widzowi celu. Nieoczekiwany ciąg wydarzeń wplątuje go w sytuacje, które zmuszają do działania niezgodnego z jego zasadami. A może tylko tak nam się wydaje, może celowo prowokuje te zdarzenia?
Film rzeczywiście wciąga, trzyma w napięciu i niepewności. Praca operatorska i montażowa jest bardzo dobra. Obraz broni się na dużym kinowym ekranie.
„Przyjechaliśmy na ostatnie sześć dni warsztatów. Uczestnicy byli już zajęci swoimi projektami. Dlatego szybko zaczęliśmy pisać draft naszego scenariusza. Niezobowiązującym tematem przewodnim było hasło Clicking Love" - opowiada Antoni Ożyński, jeden z twórców filmu.
„Daliśmy go panu Idziakowi, a sami ruszyliśmy eksplorować półwysep w poszukiwaniu miejsc do zdjęć. Pierwszy dzień poświeciliśmy tylko na to, bo uznaliśmy, ze to sprawa kluczowa, jeśli myślimy o ciekawych kadrach.
Następnie ruszyliśmy z kamerą w teren, żeby jak najwięcej materiału zrobić w ciągu dnia. Nocami montowaliśmy albo kręciliśmy sceny nocne i we wnętrzu. Kompletnie wyobcowaliśmy się od reszty uczestników, którzy chyba myśleli, że przyjechaliśmy poimprezować. Tak to zresztą wyglądało z zewnątrz. Trwało to cztery dni.
Wstępne montaże pokazaliśmy Idziakowi, który przekazał nam swoje uwagi. Były bardzo cenne, bo dotyczyły nie tylko pracy kamery, ale też sposobu prowadzenia historii i montażu. Sławomir Idziak pojawił się też raz na naszym planie by zobaczyć jak pracujemy.
Ostatniego dnia pokazaliśmy na forum nasze na szybko zmontowane ujęcia. Dobre przyjęcie sprawiło, że zdecydowaliśmy się dokończyć tę produkcję - szkoda przecież porzucać dobry materiał. Dokręciliśmy kilka scen i montowaliśmy. Wszystko układało się jak puzzle. Teraz myślimy, że inaczej tej historii nie dałoby się ułożyć. A przecież tak różni się od wstępnego planu" - mówi Antoni Ożyński.
Antoni bardzo poleca przyjazd na Film Spring Open. „Dla mnie najlepszym określeniem opisującym FSO jest metafora wymyślona przez Sławomira Idziaka, czyli plenery filmowe. To kwintesencja tarantinowskiej maksymy: najwięcej o robieniu filmów nauczysz się kręcąc je. W Juracie każdy dostaje taką możliwość.
Po warsztatach wiem znacznie więcej o produkcji i posprodukcji filmowej. To się przekłada również na wyobrażenie o tym, jak powinno się kręcić film: że warto mieć scenariusz dopracowany już na początku zdjęć, a nie pisać go w trakcie kręcenia. I dodam też, że bez realizacji naszego warsztatowego filmu do końca, znacznie mniej byśmy się nauczyli."
Hasłem tegorocznego spotkania jest „Filmspringers in love". Uczestnicy kręcą filmy na podstawie wymyślonych przez siebie historii miłosnych. Improwizują albo odgrywają emocje przed kamerą, obserwują się nawzajem. Mogą zatrudnić aktorów albo wystąpić sami. Ma to być zabawa z filmem i rodzajami prac, które można przy nim wykonywać.
Przyjechać na warsztaty może każdy. Sławomir Idziak zaprasza wszystkich zainteresowanych: kamerami, z laptopami i wszystkim, co ułatwia robienie filmów. Tym, którzy nie zdażyli przyjechać na początek warsztatów, proponuje przyjazd nawet na kilka dni. Pięcioletnia historia warsztatów pokazuje, że są one często początkiem stałej współpracy zawodowej młodych twórców z Europy. Językiem wykładowym jest angielski.
Tworzone przez uczestników Film Spring Open wątki zostaną zmontowane w jeden film, który będzie reprezentował Film Spring na festiwalach. Możliwe, że zabawa będzie kontynuowana: filmowcy i internauci mogą kręcić kolejne części historii, także poza Helem i umieszczać je w sieci.
Służy do tego portal społeczności warsztatowej Film Spring Open, w którym zalogować się mogą także twórcy, którzy nie brali udziału w zjeździe na Helu. Umożliwia robienie niskobudżetowych filmów od początku do końca, z pominięciem oczywiście etapu zdjęć.
Warto tam skorzystać między innymi z opcji casting on-line, montażysta i forum profesjonalistów, gdzie można znaleźć koproducentów oraz osoby i firmy, które pomogą w produkcji. W profilu można też prowadzić bloga, pokazać swoje prace i opisać dokonania. Portal współpracuje z Facebookiem, YouTube'em, MySpace, IMDB, Digg, Skype i Google.
Po spotkaniu na Helu pojawi się też możliwość zaawansowanego montowania bezpośrednio w Internecie, w serwisie FilmSpringEditing.com, w zakładce „FilmSpringers in Love 2009". Da to każdemu użytkownikowi szansę zmontowania własnej wersji filmu ze wszystkich zamieszczonych przez filmowców fragmentów oraz dodawania nowych wątków.
Zebrała Aleksandra Różdżyńska
Plenery filmowców Film Spring Open
Warsztaty potrwają do 25 października 2009 r.
Miejsce
WZW "Jantar"
ul. Wojska Polskiego
Jurata
Hotel tel.: +48 (58) 675 42 85
www.wzwjantar.pl
Ceny za pokoje w Hotelu "Jantar"
Pokój jednoosobowy z łazienką i pełnym wyżywieniem - 77 PLN
Pokój dwuosobowy z łazienką i pełnym wyżywieniem - 67 PLN
Tylko wyżywienie 3 x dziennie - 40 PLN
Wszystkie szczegóły: www.filmspringopen.eu





