
Michał Lorenc, Kazimierz Beer, Michał S. Pruski, Mirosław Piepka, Witold Dębicki, Marta Honzatko, Antoni Krauze, Jerzy Fedorowicz. Fot. Piotr Szymański, PISF
23 lutego w Nowym Domu Poselskim odbył się kolejny pokaz z cyklu "Film polski w kulturze narodowej", którego gościem był m.in. Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Posłowie i senatorowie oraz zaproszeni goście obejrzeli film "Czarny czwartek" autorstwa Antoniego Krauzego. Po projekcji twórcy spotkali się z parlamentarzystami.
- Po frekwencji widzę, że będzie w Polsce poważne zainteresowanie tą produkcją. To bardzo ważne - mówił Jerzy Fedorowicz, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, witając gości w sali konferencyjnej Nowego Domu Poselskiego. Spotkanie otworzyła Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Agnieszka Odorowicz. - Prezentujemy dzisiaj Państwu film bardzo ważny dla kultury narodowej, ale też ważny dla historii Polski i recepcji we współczesnym pokoleniu Polaków. To jest film, który opowiada o mrocznych czasach gomułkowskich (...). Gratuluję serdecznie reżyserowi Antoniemu Krauze, że pokazał nam wszystkim tamte czasy i pokazał tamtych ludzi, którzy oby nigdy nie zostali zapomniani. Ten film to także rozrachunek z naszą najnowszą historią (...). Z dumą prezentujemy film ważny, poruszający, głęboki i świetnie zagrany.
Projekcja odbyła się w szczelnie wypełnionej sali, a po pokazie twórców nagrodziły oklaski. Antoni Krauze opowiedział o tym, jak znalazł się w Trójmieście podczas grudniowych wydarzeń 1970 roku, kiedy na zaproszenie klubu studenckiego "Żak" miał zaprezentować swój debiutancki film „Monidło". Tak reżyser wspominał wizytę u swoich przyjaciół, których syn po latach napisał scenariusz "Czarnego czwartku": - Miałem wrażenie, ze rozmawiam z ludźmi wolnymi, chociaż wokół była straszliwa niewola, tak to przynajmniej odbieraliśmy. Przyjechałem z centralnej Polski, gdzie za samą opowieść o tym, czego można się było dowiedzieć wyłącznie z rozgłośni zachodnich, można było być aresztowanym. Te rozmowy zaowocowały tym, że po blisko 40 latach otrzymałem telefon od dziś już dorosłego Mirka [Piepki], który powiedział rzecz nieprawdopodobną, że on i jego przyjaciel postanowili zrobić film o grudniu '70 i że ten film będzie dotyczył najtragiczniejszego epizodu tych kilku dni, mianowicie tego, co się wydarzyło w Gdyni (...).
Następnie Antoni Krauze poprosił o zabranie głosu pomysłodawców i scenarzystów „Czarnego czwartku" - Mirosława Piepkę oraz Michała Pruskiego. - Napisaliśmy ten scenariusz opierając się wyłącznie na faktach, na źródłach historycznych, na relacjach rodzin. Nie ma w tym filmie nawet chyba dwóch czy trzech zdań, które nie byłyby wyjęte ze źródeł historycznych, nie byłyby udokumentowane w tych źródłach. Jest to wierny zapis tego, co wydarzyło się 17 grudnia i trochę wcześniej czy później w Gdyni. Oczywiście nie pokazaliśmy wszystkiego, natomiast wybraliśmy to, co naszym zdaniem było najistotniejsze. W ten sposób powstał ten film. Jego geneza była dość zaskakujące, bo początkowo zamierzaliśmy zrobić tylko film dokumentalny ze scenami rekonstruowanymi.
- Los nam sprzyjał i odnaleźliśmy ich - mówił współautor scenariusza Mirosław Piepka o poszukiwaniach rodziny zamordowanego w Gdyni Brunona Drywy, który stał się głównym bohaterem "Czarnego czwartku". - Otworzyli się przed nami w pełni. To było mnóstwo dni, nocy, rozmów trudnych, brania lekarstw przez panią Drywową.
- Poznałam całą rodzinę państwa Drywów - opowiadała aktorka Marta Honzatko, która wcieliła się w postać Stefanii Drywy, żony Brunona. - Były to dla mnie bardzo ważne spotkania. Chyba oprócz spotkań i rozmów z Antonim to Stefania dała mi największy materiał do pracy nad rolą, bardzo dużo opowiadała - ona doskonale pamięta tamte wydarzenia, wie, co się działo z nią przede wszystkim i potrafiła to bardzo dokładnie zrelacjonować. Nie podchodziła do tych spotkań emocjonalnie, zawsze opowiada i mówi wszystkim, że płacze tylko do poduszki, więc to były bardzo surowe informacje. Ale sama pani Stefania jest osobą bardzo otwartą, ciepłą, przemiłą i te spotkania dzięki temu były wspaniałymi spotkaniami, chociaż temat, który był poruszany był potwornie ciężki dla niej i dla mnie jako słuchaczki, człowieka i aktorki również (...) Chciałam się z nią spotykać po to, by jak najwięcej wziąć dla swojej roli. Za każdym razem starałam się jej energię przefiltrować przez siebie - mówiła odtwórczyni głównej roli.
O swoim epizodzie aktorskim opowiedział także Witold Dębicki - odtwórca roli Mieczysława Moczara, wówczas sekretarza i członka Biura Politycznego KC PZPR.
- Jestem bardzo wyróżniony przez Antoniego, że był łaskaw zatrudnić mnie do tego wielkiego filmu, filmu który jest hołdem złożonym ofiarom Grudnia - mówił Michał Lorenc, autor muzyki do "Czarnego czwartku". - Michał był właściwie pierwszym widzem montowanego filmu - opowiadał Antoni Krauze. - Dzięki temu miałem niezwykle ważny kontakt z kompozytorem, bo muzyka w filmie to jest oczywiście to, co jest najważniejsze, czyli emocje. Bardzo chciałem podziękować Michałowi za tę dodatkową rolę, za przychodzenie na wszystkie projekcje, nie musiał - w normalnym trybie spotykamy się z kompozytorem jak film jest prawie gotowy, przed samym udźwiękowieniem. Bardzo dziękuję i przepraszam, że korzystam z tej okazji, ale nie miałem do tej pory okazji o tym powiedzieć - mówił Krauze.
"Czarny czwartek" pojawi się w polskich kinach w najbliższy piątek, 25 lutego.






