
Małgorzata Foremniak, Julia Pietrucha, Jakub Strzelecki i reżyser filmu „Miasto z morza” Andrzej Kotkowski w czasie spotkania z dziennikarzami. Fot. Marcin Kułakowski, PISF
Lawina filmów ruszyła w Gdyni jeszcze zanim przed Teatrem Muzycznym rozwinięto czerwony dywan i 34. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych został oficjalnie otwarty. Od rana w poniedziałek filmy festiwalowe można było oglądać jednocześnie w kilku salach. I tak będzie przez cały tydzień.
Swoje filmy prezentowała m.in. dwójka debiutantów – Kinga Dębska i Jacek Głomb. Filmy całkiem różne, które łączy tylko jedno – udział gwiazd czeskiego kina. I oba startują w konkursie głównym festiwalu.
"Hel" Kingi Dębskiej to mroczna opowieść o psychiatrze walczącym z narkotykowym uzależnieniem. - To film o dwoistości ludzkiej natury, o tym, że w każdym z nas jest anioł i demon - mówiła reżyserka podczas spotkania z dziennikarzami.
Dębska, która robiła wcześniej dokumenty, mówiła, że pomysł filmu wziął się z przeczytanego gdzieś artykułu o uzależnionym psychiatrze. Nad scenariuszem pracowała z osobą, która była pierwowzorem bohatera filmu.
- Ale okazało się, że on jeszcze nie do końca poradził sobie z uzależnieniem. Chciał mnie zaprowadzić na Dworzec Centralny w Warszawie, żebyśmy sobie razem wstrzyknęli heroinę. Uważał, że bez tego nic nie zrozumiem. Wtedy się naprawdę przestraszyłam. Przerwałam tę współpracę. W pracy nad filmem poszłam własną drogą, prawdziwa historia pozostała tylko ramą - opowiadała reżyserka.
Historia psychiatry, który od lat walczy z uzależnieniem i po raz kolejny upada na dno, kończy się jednak optymistycznie - bohater kolejny raz poddaje się terapii i wraca do życia. - Juliusz Machulski, z którym pracowałam nad scenariuszem, ciągle mi mówił o iskierce nadziei. Nie wiemy, jak zakończy się historia, ale postanowiłam dać możliwość dobrego zakończenia - mówiła Dębska.
Główną rolę w filmie zagrał Paweł Królikowski, jego dziewczynę - wielka gwiazda czeskiego kina Anna Geislerova. - Studiowałam w praskiej szkole filmowej FAMU, mówię po czesku, marzyłam, żeby ona zagrała w moim filmie - wspominała reżyserka.
W Polsce nie udało się zebrać dość pieniędzy na film, ale projektem zainteresował się czeski producent Rudolf Biermann. - On chciał mieć czeską gwiazdę. Ewie Geislerovej spodobał się scenariusz, a do tego zgodziła się zagrać za niewielką, jak na taką gwiazdę, gażę - mówiła Dębska.
Opowiedziała też, jak aktorem w jej filmie został znany muzyk Maciej Maleńczuk (gra jednego z pacjentów szpitala psychiatrycznego). - Maciek miał napisać piosenkę do filmu. Ale jak się spotkaliśmy, popatrzyłam na niego i mówię: No, idealny pacjent.
Znany już widzom kinowym debiut Jacka Głomba "Operacja Dunaj", to zwariowana komedia, która dzieje się w czasie interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 r.
- To jest pierwszy film o interwencji '68 r., nawet kino czeskie się tym nie zajmowało - mówił reżyser po projekcji filmu. - W Czechach film dobrze przyjęła publiczność, a gorzej branża, bo oczekiwano filmu politycznego, rozrachunkowego. A my nie chcieliśmy zrobić takiego filmu.
Reżyser, pytany, ile w filmie jest prawdy, a ile fikcji mówił, że prawdą jest zniknięcie czołgu w czasie interwencji, a reszta to wyobraźnia scenarzystów, którzy jednak posługiwali się autentycznymi relacjami i wspomnieniami. - Wykonaliśmy dużą pracę archiwalną we współpracy z ośrodkiem KARTA, który zbiera relacje żołnierzy z 1968 r.
W „Operacji Dunaj" grają gwiazdy polskiego i czeskiego kina, m.in. Maciej Stuhr, Zbigniew Zamachowski, Tomasz Kot, Jiri Menzel, Eva Holubova.
Na uroczystość otwarcia festiwalu organizatorzy wybrali dwa filmy: nową animację Tomasza Bagińskiego "Kinematograf" i film Andrzeja Kotkowskiego "Miasto z morza" - wielki fresk opowiadający o powstaniu Gdyni. Oba filmy, podobnie jak "Hel" Kingi Dębskiej, otrzymały dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Łącznie dofinansowanie z PISF dostały 23 obrazy startujące w konkursie głównym gdyńskiego festiwalu.






