Trwa retrospektywa filmów Jerzego Skolimowskiego w ramach festiwalu Plus Camerimage w Bydgoszczy. Polska i zagraniczna publiczność ma okazję zobaczyć nie tylko nowe filmy reżysera, takie jak „Cztery noce z Anną" czy „Essential Killing". Atrakcją są też jego producje z lat sześćdziesiątych. Nagradzane na świecie, minimalistyczne, autorskie obrazy nie są znane szerszej publiczności. Po „Rękach do góry" i nieprzychylnym odbiorze filmu przez ówczesną cenzurę, która zabroniła jego rozpowszechniania, twórca postanowił odejść od reżyserii.
- Na tamte czasy był to film niezwykły. Pewnie dziś postarzał się formalnie, bo ówczesne zagadnienia są dla nas już tylko kartą w historii, ale wtedy, kiedy powstawał, to było nasze życie - mówił Skolimowski w jednym z wywiadów.
„Essetnial Killing", najnowszy film reżysera, zdobył już m.in. Nagrodę Specjalną Jury i nagrodę aktorską dla Vincenta Gallo na festiwalu w Wenecji. W Bydgoszczy pokazywany jest w Konkursie Głównym. W rozmowach z publicznością i wywiadach Skolimowski podkreśla, że uważa obraz za najbardziej udany w swojej karierze. Opowiada on historię afgańskiego więźnia, który ucieka z transportu i znajduje się w środku mroźnej zimy w nieznanym sobie kraju. Jego walkę o przetrwanie, egzystencję na granicy śmierci, pokazał reżyser w sposób niezwykle sugestywny. Jak sam podkreśla, duża w tym zasługa pracy autora zdjęć, Adama Sikory.
Podczas otwarcia festiwalu twórca odebrał nagrodę za całokształt twórczości dla polskiego reżysera. Znalazł się w ten sposób w gronie wyróżnionych przez festiwal twórców, których filmy przemawiają do widzów nie tylko poprzez fabułę, ale i piękne, mocne zdjęcia.
- Dziękuje bardzo, dziękuję festiwalowi, dziękuję państwu. Przykro mi jedynie, że nie ma tu ze mną Adama Sikory - mówił reżyser.
18. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage potrwa do 4 grudnia.






