W tym roku w Konkursie Polskim Krakowskiego Festiwalu Filmowego znalazły się dokumenty, w których ich twórcy opowiadają o - czasami bardzo trudnych i skomplikowanych - relacjach rodzinnych, w szczególności tych, pomiędzy dziećmi, rodzicami i rodzeństwem.
„Tonia i jej dzieci” - najnowszy film wyreżyserowany przez Marcela Łozińskiego - opowiada tragiczną historię Werki i Marcela Lechtmanów, których całe życie zostało głęboko naznaczone przez decyzje i wybory matki. W 1949 roku Tonia - mama Werki i Marcela, przedwojenna komunistka - zostaje aresztowana i oskarżona o współpracę z wywiadem amerykańskim. Odsiaduje wyrok ponad pięciu lat pozbawienia wolności. Ten czas jej dzieci spędzają w kolejnych domach dziecka. Po latach rodzeństwo wspomina czas dzieciństwa i opowiada o trudnych relacjach Marcelowi Łozińskiemu. „Tonia i jej dzieci” to film o konsekwencjach ideowych wyborów rodziców, które muszą ponosić ich dzieci. W filmie bohaterowie wspominają przeszłość starając się zrozumieć postępowanie matki.
„Mój tata Lazaro” jest filmem zrealizowanym w Studiu Munka w ramach programu „30 minut” przez Marcina Filipowicza - studenta reżyserii na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Główna bohaterka tego filmu, 23-letnia Żaklina wyjeżdża na Kubę, aby odnaleźć swojego ojca, którego zna tylko z opowieści matki, kilku listów i zdjęć. Jest już dorosła i chce w końcu skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Żaklina spotykając ojca przeżywa rozczarowanie. Długotrwała rozłąka powoduje, że spóźnione spotkanie ojca i córki staje się bardzo trudnym i bolesnym przeżyciem. Dokument Marcina Filipowicza pokazuje niemożność nawiązania porozumienia pomiędzy pozornie bliskimi sobie osobami jednak kończy się optymistycznie. Żaklina, na początku bardzo nieufna i zawiedziona z upływem czasu nawiązuje nić porozumienia z ojcem i chce, żeby był częścią jej życia.
Obraz „Agnieszki tu nie ma” w reżyserii Pawła Jóźwiaka-Rodana opowiada historię przeciwną do tej przedstawionej w dokumencie „Mój tata Lazaro”. Paweł, reżyser, odnajduje w archiwum rodzinnym stare taśmy 16 i 8 mm, na których jest jego przyrodnia siostra z poprzedniego małżeństwa ojca - Agnieszka. Tata stracił z nią kontakt 29 lat temu. Agnieszka w wieku 7 lat wyjechała wówczas z mamą do Niemiec. Nigdy więcej nie wróciła. Reżyser filmu próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego jego ojciec nigdy więcej nie spotkał się ze swoją córką. Ta kwestia okazuje się dla niego na tyle ważna, że postanawia odnaleźć siostrę i zrobić o niej film. Odnowiona relacja pomiędzy ojcem i córką po pierwszych chwilach radości i obustronnego zachwytu jednak bardzo się komplikuje.
Po projekcji obrazu odbyło się spotkanie z reżyserem, który opowiedział publiczności o kulisach realizacji swojego filmu . Pomysł na zrobienie dokumentu o nieznanej mu zupełnie przyrodniej siostrze pojawił się dosyć niespodziewanie - Kiedyś zastanawiałem się kim ona może być, wyobrażałem sobie jaka ona jest, czym się zajmuje. Ale nigdy nie wpadłoby mi do głowy, żeby się z nią skontaktować, bo ciężko jest wchodzić w czyjeś życie, żeby nawiązać taki kontakt. Dopiero kiedy pomyślałem, że mogę zrobić o tym film, to była dodatkowa motywacja, która doprowadziła do nawiązania kontaktu. Myślałem, że wreszcie będę mógł ją poznać.
Dokument jest połączeniem trzech przyjazdów Agnieszki do Polski. Dopiero za trzecim razem przyrodnia siostra reżysera zgodziła się na obecność ekipy filmowej. - Trochę czasu minęło zanim Agnieszka zgodziła się na wystąpienie w moim filmie. Na początku nie chciała, żeby towarzyszyła jej kamera. W końcu się zgodziła, udało mi się ją przekonać – mówił Paweł Jóźwiak-Rodan. Widzów bardzo zaciekawiło jak obecnie wygląda relacja Agnieszki z polską rodziną. - To nie jest takie proste. Jednak 29 lat robi swoje. Raz jest kontakt a raz go nie ma. Agnieszka miała przyjechać ponownie, na razie nie przyjeżdża. Ten film coś naprawił, a może potem coś popsuł. Na razie nie chce przyjechać, powiedziała, że potrzebuje czasu.(…) Najpierw była zachwycona ojcem, a potem stopniowo zaczęła się nad nim zastanawiać i odkryła, że nie jest idealny – opowiadał reżyser.
Publiczność chciała się dowiedzieć, jak wygląda również relacja samego reżysera z jego ojcem. - Myślę, że ten film nie spowodował zmiany w naszej relacji. (…) Chciałem zrobić ten film, żeby zmienić trochę mojego ojca, natomiast niekoniecznie nasze relacje. Dzięki temu filmowi ja bardziej zrozumiałem ojca i to dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Paweł Jóźwiak-Rodan zdradził, że film nie miał dotyczyć tylko i wyłącznie Agnieszki. Realizując ten dokument chciał wpłynąć w pewien sposób na ojca. - To jest też film o próbie dotarcia do prawdy o moim tacie. Celem tego filmu było to, żeby się nad sobą zastanowił, nad swoim życiem. Mocno to przeżył. Liczę na to, że ten film go jakoś zmienił, że dzięki niemu coś zrozumiał. – mówił reżyser.





