
Twórcy "Lęku wysokości". Fot. Marcin Kułakowski, PISF
Pięć filmów pokazywanych w Konkursie Głównym 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to debiuty. Wśród nich znalazły się dwa obrazy -"Sala Samobójców" Jana Komasy i "Lęk wysokości" Bartka Konopki - które opowiadają o relacjach rodzinnych.
"Sala Samobójców" w reżyserii Jana Komasy, opowiada historię Dominika, osiemnastoletniego chłopaka, który z powodu braku zrozumienia ze strony rodziców i rówieśników ucieczkę znajduje w wirtualnym świecie.
Podczas konferencji prasowej, która odbyła się po pokazie prasowym filmu, reżyser opowiedział dziennikarzom, dlaczego zrobił obraz właśnie na taki temat. - Czułem w środku, że robimy film o problemie, który nie był wcześniej podejmowany w polskim kinie, więc mogło to być dla widzów ciekawe - mówił Jan Komasa. Inspiracją do napisania scenariusza była prawdziwa historia młodej dziewczyny, która nagle odebrała sobie życie.
Film powstał w Studiu Filmowym Kadr. Producentem obrazu jest Jerzy Kapuściński, który od samego początku bardzo wierzył w ten projekt. - Jest to szczególnie film dla młodych widzów. W Polsce jest mało poważnych filmów dla młodej widowni. (...) Ten film był długim procesem, eksperymentem. Nikt wcześniej takiego filmu w Polsce nie zrobił. W ekipie było wielu debiutantów - mówił.
Tym, co odróżnia film Komasy od pozostałych biorących udział w Konkursie Głównym, jest obecność trójwymiarowej animacji. - Na początku zamiast animacji w filmie miała być gra komputerowa. Okazało się, że nie jest to nośne dramaturgicznie i szukaliśmy ekwiwalentów - opowiadał reżyser. Za realizację tej części filmu odpowiadało dwóch animatorów: Adam Torczyński i Olga Szablewicz-Pisuk. - W animacji nie można prowadzić aktorów, bo oni nie są żywi. Nie można z nich wydobyć improwizacji, która będzie bardzo naturalna, wszystko trzeba najpierw wymyśleć a potem to zanimować. Mieliśmy sceny, w których brakowało nam takiej naturalności i Jan wpadł na rozwiązanie, żeby nakręcić aktorów, którzy odegrają scenki i potem przenieść je w animację na podstawie gry aktorskiej - opowiadała Olga Szablewicz-Pisuk.
"Sala Samobójców" miała swoją premierę w lutym tego roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, gdzie została pokazana w sekcji Panorama Special. Film ma międzynarodowego agenta sprzedaży, został już sprzedany do Francji, Czech i Słowacji. Agent sprzedaży pojawił się już na etapie produkcji filmu. Niedługo rozpocznie się dystrybucja filmu w Ameryce. Obraz zaczął już swoje życie festiwalowe. W najbliższym czasie zostanie pokazany w Brukseli, Włoszech, Słowacji, Transywalnii. "Sala Samobójców" otrzymała nagrodę FIPRESCI na festiwalu Off Plus Camera w Krakowie.
Główną rolę w filmie zagrał młody aktor, Jakub Gierszał, znany polskiej publiczności z filmu "Wszystko co kocham" Jacka Borcucha. Jego filmowymi rodzicami zostali Agata Kulesza i Krzysztof Pieczyński. Aktorka bardzo chwaliła sobie pracę z debiutującym Janem Komasą. - Dla mnie zagranie Beaty Santorskiej było bardzo przyjemne. Janek tak dobrze przygotował mnie do tej roli przed zdjęciami, że wchodząc na plan dokładnie wiedziałam co to jest za osoba. W związku z tym mogliśmy sobie pozwolić na improwizację - mówiła.
Drugi z debiutów - "Lęk wysokości" - jest pełnometrażowym fabularnym debiutem Bartka Konopki, który wcześniej wyreżyserował dokument "Królik po berlińsku". Film został zrealizowany w Studiu Munka. - To jest pierwszy film pełnometrażowy Studia Munka, który wyprodukowaliśmy. Myślę, że bardzo dobrze się stało - mówił na konferencji prasowej producent filmu Dariusz Gajewski.
Opiekunem artystycznym filmu była Agnieszka Holland, która wspierała reżysera przez cały okres pracy nad "Lękiem wysokości". - Bartek jest człowiekiem, który szuka najgorszej prawdy. Te poszukiwania są żmudne i długie. W pewnym momencie wersji scenariuszowych było aż tak dużo, że trudno było nad tym zapanować. Jak czytałam siedemnastą wersję to mi się wydawało, że być może dwunasta była lepsza - opowiadała Agnieszka Holland. Reżyserka podzieliła się z obecnymi na konferencji dziennikarzami swoimi wrażeniami po projekcji filmu. - Dzisiaj zobaczyłam skończony film, na dużym ekranie, z muzyką. Oglądałam ten film, jak bym go widziała po raz pierwszy. Myślę, że ta magia zadziałała. Nie jest to łatwy film, bo nie jest to film o łatwych rzeczach i nie ma w nim właściwie żadnej odpowiedzi.
Reżyser filmu zdradził, że chciał od dawna zrealizować film fabularny, bo daje on możliwość bezpośredniej pracy z aktorami. - Chciałem zrobić film fabularny, przejrzeć się w lustrze poprzez aktorów. Dlatego długo trwały castingi, długo trwała praca z aktorami. Od pewnego momentu zapomniałem o pierwowzorach, już nie wyobrażałem sobie ojca i syna, których znam tylko zacząłem wyobrażać sobie ich, aktorów - opowiadał reżyser.
"Lęk wysokości" jest opowieścią o młodym reporterze telewizyjnym, Tomku, który prowadzi bardzo poukładane życie. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego ojciec trafił do szpitala psychiatrycznego, a on jest jedyną osobą, która może mu pomóc. Tomek wykorzystuje to jako okazję do sprzedania mieszkania ojca bez jego wiedzy. Wraz z kolejnymi wizytami u ojca, pogrąża się w świat szaleństwa i dowiaduje się prawdy o sobie.
W role głównych postaci - syna i ojca - wcielili się Marcin Dorociński i Krzysztof Stroiński, którzy po raz pierwszy spotkali się razem na planie filmowym. - Chcieliśmy w filmie skupić się na tej relacji ojciec - syn i opowiedzieć taki męski melodramat o tym , co się między tym dwojgiem ludzi budzi - mówił Bartek Konopka. Dla Krzysztofa Stroińskiego rola chorego psychicznie ojca była sporym wyzwaniem aktorskim. - Byłem jakoś bardzo wyjątkowo przejęty tym filmem. Dał mi możliwość wejścia w takie szczeliny, w które człowiek boi się wchodzić - opowiadał aktor.
Realizacja "Lęku wysokości" była wyzwaniem również dla samego reżysera. - Jest duży strach przy pierwszym filmie. Trzeba za każdym razem wyobrażać sobie scenariusz, jakby wyświetlać sobie ten film w głowie z kolejnymi aktorami, o których myślisz. Bartek Konopka zdradził również, że jednak strach przezwyciężyła ciekawość ludzi, z którymi mógł pracować przy tym projekcie - Zapraszam ludzi do pewnej przygody. Tutaj miałem szczęście, że oni przyjęli to zaproszenie, ale też potraktowali historię jak swoją. Bardzo dużo dali od siebie. Dzięki temu ten film jest, jaki jest - mówił reżyser.
Zwycięzców Konkursu Głównego poznamy w sobotę wieczorem.






