Konkursy scenariuszowe o Powstaniu Warszawskim
Konkursy na scenariusz filmu dokumentalnego i fabularnego zostały ogłoszone w październiku 2005 r. z inicjatywy ministra kultury i PISF. Patronat honorowy objęli minister kultury i Andrzej Wajda.
Konkurs cieszył się dużym powodzeniem - złożono 62 scenariusze filmów fabularnych i 15 filmów dokumentalnych.
1 sierpnia 2006 r. rozstrzygnięto konkurs na projekt filmu dokumentalnego - temat brzmiał: „Powstanie Warszawskie w oczach młodych Polaków".
Jury, w składzie: Jacek Bławut, Andrzej Jurga, Dariusz Gawin, Tadeusz Lubelski i Andrzej Kunert, przyznało nagrodę główną (25 000 zł) i dwa wyróżnienia po 5 000 zł.
Nagroda główna: „Tacy jak my", autorzy Katarzyna Ostrowska i Tomasz Żylski;
Wyróżnienia: „Syn polskiej Niobe", autor Romuald Karaś i „Kukiełki pod barykadą", autor Krzysztof Żurowski.
Jury konkursu fabularnego - Jerzy Kawalerowicz, Janusz Morgenstern, Jan Ołdakowski i Tadeusz Sobolewski - przyznało dwie równorzędne pierwsze nagrody po 50 000 zł i jedno wyróżnienie 10 000 zł.
Nagrody główne: „1944: Warszawa", autorzy Krzysztof Stecki i Tomasz Zatwarnicki oraz „Ostatnia niedziela", autorzy Dariusz Gajewski i Przemysław Nowakowski.
Wyróżnienie: „1944. Odyseja", autor Jarosław Wójcik.
Nagrody w konkursie na scenariusz filmu dokumentalnego
„Tacy jak my" Katarzyny Ostrowskiej i Tomasza Żylskiego
„Tacy jak my" Katarzyny Ostrowskiej i Tomasza Żylskiego
Wywiady z pięcioma wolontariuszami pracującymi w Muzeum Powstania Warszawskiego, osobami w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach. Odpowiadają na pytania: Jak zaczęli swoją przygodę z wolontariatem? Z czym kojarzyło się im Powstanie Warszawskie zanim znaleźli się w muzeum? W jaki sposób ta praca na nich wpłynęła? Kim są dla nich powstańcy i co o nich myślą? Czym jest dla nich patriotyzm?
Kinga przygotowywała na maturę prezentację na temat powstania, dziś oprowadza wycieczki po muzeum. Jacek, student SGH, postanowił zrobić coś wzniosłego. Tomek o powstaniu wiedział wcześniej niewiele, przeprowadzając wywiady z kombatantami dowiedział się więcej o sobie samym. Michał i Kamil poznali się na muzealnym czacie. Od początku istnienia muzeum śledzili jego losy. Bardzo podoba się im wykorzystywanie multimedialnych technik w przekazywaniu wiedzy o przeszłości.
W scenariuszu wykorzystano też fragmenty wywiadów z powstańcami.
Bohaterką filmu jest Wanda Felicja Lurie, polska Niobe, jej syn Mścisław i jej wnuczka Monika. Dramat Wandy Lurie przerasta mityczną historię greckiej Niobe, która po stracie swoich dzieci z bólu przemieniła się w skałę. Będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, Wanda przeżyła zbiorową egzekucję, w której zginęło 7200 osób. Straciła czworo dzieci: troje w egzekucji, jedno wcześniej.
„Podeszłam wraz z trojgiem dzieci do miejsca egzekucji - wspominała po latach - trzymając prawą ręką dwie rączki młodszych dzieci, lewą rączkę starszego. Dzieci szły płacząc. Starszy, widząc zamordowanych, krzyczał, że nas zabiją. W pewnym momencie oprawca stojący za nami strzelił mojemu synkowi w tył głowy. Następne pociski ugodziły młodsze dzieci, a potem strzelano do mnie". Nie straciła przytomności. Po trzech dniach, ciężko ranna, wygrzebała się spod zwału trupów, by podjąć walkę o życie poruszającego się w jej łonie dziecka. Walkę zakończoną urodzeniem syna, któremu nadała imię Mścisław.
Syn polskiej Niobe, doktor chemii, już po jej śmierci toczy batalię o zachowanie pamięci matki. Jego obsesją jest to, że matka nie dostała Pokojowej Nagrody Nobla. Chce rozpocząć jej proces beatyfikacyjny. Jego psychika naznaczona jest piętnem wojny i okupacji.
Monika Lurie, wnuczka polskiej Niobe, jest normalną młodą dziewczyną, ale historii unika jak ognia. Instynkt nakazuje jej trzymać bezpieczny dystans. Mimo to na pytanie, czy wzięłaby udział w Powstaniu, odpowiedziała: tak.
To nazwa powstańczego teatrzyku kukiełkowego z Powiśla. Krystyna Berwińska i Zofia Rendzner wpadły na pomysł zrobienia teatrzyku w pierwszym tygodniu Powstania Warszawskiego. Zofia uszyła ze szmatek lalki, Krystyna w dwa dni napisała tekst prościutkiej szopki. Dołączyli do nich inni. Pomagał im sam Jan Brzechwa.
Spektakle miały ogromne powodzenie, szczególnie wśród widowni dziecięcej. „Biedny teatrzyk sprawił, że udręczeni nad siły ludzie mogli choć na krótko zapomnieć o złym losie i śmiać się głośno" - pisała w swoim pamiętniku Zofia Rendzner. Grali w piwnicach, bramach, kantynach dla żołnierzy AK.
W filmie, który według autora może iść w kierunku paradokumentu, przeplatać się mają sceny czysto dokumentalne, rekonstruowane i fabularne: wypowiedzi żyjących autorów i aktorów teatrzyku - z odgrywanym współcześnie spektaklem „Blok z Powiśla", kroniki filmowe i fotografie z Powstania - ze scenami rekonstruowanymi, odgrywanymi przez współczesnych aktorów.
Uzasadnienie werdyktu jury konkursu na scenariusz filmu dokumentalnego
Scenariusz najlepiej nawiązuje do idei wyrażonej w temacie konkursu: „Powstanie Warszawskie w oczach młodych Polaków". Fascynacja pięciorga młodych wolontariuszy, pracujących w Muzeum Powstania Warszawskiego, uczestnikami wydarzeń sprzed 60 lat, obraz ich wzajemnych relacji - nie mają w sobie nic wymuszonego ani odświętnego, są naturalne. Ta naturalność stwarza szansę na pokazanie czegoś nowego w przyszłym filmie.
Opowieść o zupełnie nieznanej opinii publicznej postaci - Wandzie Lurie, która straciła w czasie wydarzeń wojennych troje dzieci, po czym, będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, podczas powstania skazana została na śmierć w zbiorowej egzekucji. Przeżyła jednak i urodziła syna; to on - dziś sześćdziesięcioletni fizyk - ma być bohaterem filmu. Scenariusz skupia się na jego walce o ocalenie pamięci matki, ale też - na relacji łączącej go ze zbuntowaną córką.
Projekt dokumentalnej rekonstrukcji teatrzyku kukiełkowego, który od połowy sierpnia 1944 działał na Powiślu. Miał dostarczać rozrywki uczestnikom powstania, zawierał nawet elementy satyryczne; jego popularność przeszła oczekiwania twórców. Scenarzysta dotarł do nieznanych materiałów, nawiązał kontakt z żyjącymi twórcami teatrzyku. Film może pokazać powstanie od całkowicie nowej strony...
Nagrody w konkursie na scenariusz filmu fabularnego
„1944: Warszawa" Krzysztofa Steckiego i Tomasza Zatwarnickiego
„1944: Warszawa" Krzysztofa Steckiego i Tomasza Zatwarnickiego
Osią filmu są losy kilkunastu bohaterów. Jest wśród nich mały powstaniec, który ginie 13 sierpnia na Starówce; są Jurcyś i Sławka, którzy biorą ślub powstańczy, by 10 minut później biec na front; są właściciele bimbrowni, która zmienia się w fabrykę koktajli benzynowych; jest młodziutka łączniczka Basia i jej siostra, volksdeutschka zakochana w niemieckim lotniku. Jest też żołnierz Waffen SS skierowany do walki z powstańcami i ludnością cywilną. To właśnie historia niemieckiego żołnierza Johanna, który nigdy nie pogodził się z masowym mordem na warszawiakach i zniszczeniem miasta, spaja setki epizodów powstańczych. Scenariusz „1944: Warszawa" ogarnia wszystkie najważniejsze epizody Powstania. Wielkie sceny walk - takich jak na Przyczółku Czerniakowskim czy na Starówce, przeplatają się z kameralnymi dramatami ludzi.
„Ostatnia niedziela" Dariusza Gajewskiego i Przemysława Nowakowskiego
„Ostatnia niedziela" Dariusza Gajewskiego i Przemysława Nowakowskiego
Akcja filmu rozgrywa się jednego dnia podczas Powstania Warszawskiego, w niedzielę 13 sierpnia 1944. W tym jednym z najtragiczniejszych dni powstania splatają się drogi powstańca o pseudonimie „Romeo" i łączniczki „Akme". Opuszczają kościół w trakcie ślubu kolegów i przypadkowo wzięci zostają za świeżo upieczone wojenne małżeństwo. Życzenia składają im przechodnie, redaktorzy biuletynu powstańczego i kronik filmowych. Oboje podejmują tę dziwną grę, w dramatycznej rzeczywistości powstania odnajdują piękno uczuć i siłę wyobraźni, która pomaga przetrwać tragiczne chwile.
„Romeo" i „Akme" przechodzą przez ogarniętą walkami Warszawę, spotykają powstańców, cywilów, dzieci, niemieckich żołnierzy. Losy wszystkich bohaterów skrzyżują się na ulicy Kilińskiego, gdzie rozegra się jeden z najkrwawszych epizodów Powstania. Starówką wstrząsa eksplozja tankietki - pułapki...
Bohaterem opowieści jest powstaniec, który porzuca walkę, by dotrzeć do ukochanej żony. Powstańczy Odyseusz pokonuje drogę z Woli przez Starówkę, Śródmieście aż na Mokotów. Powstanie ogląda z perspektywy zrujnowanych ulic, piwnic w zniszczonych kamienicach i kanałów. Obserwuje cierpienie i lęk zwykłych ludzi. W wielodniowej tułaczce Jerzemu towarzyszy mały Franek, który marzy roznoszeniu listów i czapce listonosza. Razem z Jerzym zostają powstańczymi listonoszami. Jerzy to postać niejednoznaczna, swoisty „antybohater", który przypomina nieco narratora „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" Białoszewskiego. „1944. Odyseja" to jednak przede wszystkim opowieść o sile przyjaźni i miłości, które nadają sens działaniom ludzi rzuconych w piekło wojny.
Uzasadnienie werdyktu w konkursie na scenariusz filmu fabularnego
Scenariusz opisuje historię Powstania w niezwykle szerokiej perspektywie. To scenariusz wielkiego fresku filmowego, od dnia poprzedzającego wybuch Powstania aż do ostatnich minut walki. Osią scenariuszową filmu są losy kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięciu bohaterów, których losy splotły się podczas 63 dni warszawskiej walki. Z jednej strony autorzy ukazują nam pracę sztabu powstańczego, z drugiej - śledzą losy jego uczestników, żołnierzy, nakreślają skomplikowane relacje między nimi. Bohaterowie opowieści w ciężkich chwilach podejmują pozornie irracjonalne działania, ale podejmują je świadomie, z potrzeby humanitaryzmu, wspólnoty, wyższych idei. Tekst w wysmakowany artystycznie sposób łączy wielki obraz historii z ludzkimi, osobistymi dramatami.
Autorzy uniknęli słabości wielu innych scenariuszy, zgłoszonych na konkurs. Po pierwsze, nie pokazują Powstania Warszawskiego w stylu przygody wojennej dla małolatów. Po drugie, nie każą swoim bohaterom wygłaszać gotowych poglądów, ani patriotycznych frazesów. I po trzecie, nie opowiadalą historii powstania w sposób linearny, od początku do końca. Akcja „Ostatniej niedzieli" zostaje sprowadzona do jednego dnia - 13 sierpnia 1944. Na powstanie patrzymy oczami dwojga przypadkiem poznanych warszawiaków, o pseudonimach Romeo i Akme, którzy nie różnią od współczesnych młodych. Wydarzenia tego dnia układają się w syntetyczną panoramę powstania, aż do tragicznej kulminacji: wprowadzenia na Starówkę w triumfalnym pochodzie zdobycznej tankietki, Goliata, który - jak wiadomo - był pułapką. Udało się stworzyć luźną, ale bardzo pojemną konstrukcję fabularną - przypominającą trochę konstrukcję filmu „Warszawa" - która odsłania dwa oblicza powstania, ważne dla młodych Polaków dziś. Z jednej strony, zdajemy sobie sprawę z oszustwa historii, z osamotnienia Polski, z tragizmu powstania, które zawiodło wiązane z nim nadzieje. Z drugiej strony, poprzez postacie dwojga zakochanych udało się wydobyć towarzyszącą powstaniu euforię wolności, marzenie o lepszym świecie - coś, co sprawia, że młodzi ludzie chcą wracać do tamtych dni.
W dwóch nagrodzonych scenariuszach widać zupełnie inną wizję zarówno historyczną, jak i artystyczną. Oba, dyskutując ze sobą, wzajemnie się uzupełniają. Dlatego jury uznało, że należy oba teksty nagrodzić równorzędnymi, pierwszymi nagrodami.
„1944. Odyseja" wyróżnia się oryginalnym punktem widzenia - cywilnym, skupionym na detalach. Widać wpływ „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" Mirona Białoszewskiego. Taka perspektywa wciąż wymaga u nas twórczej odwagi, ponieważ w powszechnym odczuciu losy powstania rozstrzygają się na barykadach. Tymczasem fabuła „Odysei" kieruje uwagę nie na przełomowe wydarzenia, ale na powstańczą codzienność, a przede wszystkim na ujmująco przedstawioną postać małego powstańczego listonosza, dziesięcioletniego sierotę Franka. Dla tego „dziecka wojny" bohaterstwo jest czymś tak naturalnym, jak zabawa. Drugim bohaterem scenariusza jest powstaniec Jerzy, który rezygnuje z walki, aby odszukać żonę, z którą został rozdzielony. Czy jest dezerterem? Antybohaterem? Ten sceptyk i outsider znajduje sens swojego udziału w powstaniu w tym, że staje się zastępczym ojcem dla małego sieroty listonosza. Jest tu materiał na subtelny i przejmujący film dla każdej widowni, również bardzo młodej.