Przejdź do treści
Wersja dostępna
A A A
Kontakt
Adress Adres:
ul. Krakowskie Przedmieście 21/23
00-071 Warszawa

Contact Kontakt:
tel: + 48 22 42 10 130
fax: + 48 22 42 10 241
e-mail: pisf@pisf.pl

Contact Kontakt dla dziennikarzy:
tel: +48 22 42 10 189
e-mail: rzecznik@pisf.pl
PL
PL EN
PL
PL EN





Dementi Jacka Fuksiewicza

Dementi Jacka Fuksiewicza

8 czerwca 2006    
Jacek Fuksiewicz stanowczo dementuje podaną przez Rzeczpospolitą i Newsweek informację jakoby był Tajnym Współpracownikiem SB.

Dementi Jacka Fuksiewicza

Warszawa, 8.06.2006 r.

Pan Grzegorz Gauden
Redaktor Naczelny "Rzeczpospolitej"

Stanowczo dementuję podaną przez Waszą Redakcję insynuację jakobym był Tajnym Współpracownikiem SB (Dziennikarze w kolejce do prześwietlenia, Rzeczpospolita z dn.1.06 br.)

Oświadczam stanowczo, że nigdy współpracownikiem SB nie byłem. Mogę się tylko domyślać, że z racji ówczesnej bliskiej znajomości z attache naukowym Ambasady Francuskiej mogłem być wytypowany jako potencjalny współpracownik kontrwywiadu, jednakże jedno jedyne "podejście" do mnie oficera kontrwywiadu SB spotkało się z moją zdecydowaną odmową i nigdy nie zostało ponowione.

Również jako krytyk filmowy i dziennikarz telewizyjny nigdy nie napisałem, ani nie wygłosiłem jednego słowa, którego dziś musiałbym się wstydzić - i wszyscy, którzy interesują się filmem, mogą to potwierdzić. Przeciwnie, od roku 1972 jako szef Redakcji Produkcji Filmów TVP uczyniłem wiele dla polskiej kinematografii pokonując opory prezesów i kierując do produkcji telewizyjne pierwsze kroki późniejszych twórców "kina moralnego niepokoju"; Zanussiego, Kieślowskiego, Agnieszki Holland, Falka, Zaorskiego i innych, zaś "poległem" w roku 1976 na filmie "Spokój" Kieślowskiego, który odłożono "na półkę" (a razem z nim mnie). Nb. był to koniec "moralnego niepokoju" w TVP. Mojej sytuacji w TVP nie polepszyło też, że w następnym roku na Gdańskim Festiwalu byłem w grupie, która kontestowała werdykt dyspozycyjnego jury, pomijający "Człowieka z marmuru" i przyznała Andrzejowi Wajdzie symboliczną cegłę. Toteż 13 grudnia 1981 roku wyrzucono mnie z pracy w trybie natychmiastowym.

Tymczasem to haniebne kłamstwo rzuca cień na mój honor i na całą moją drogę życiową, i w związku z tym oświadczam, że podejmę wszystkie dostępne kroki, łącznie z sądowymi, aby rzeczywiście doszło do "prześwietlenia" mojego przypadku.

Jak Państwo informujecie, autor tej insynuacji p. Macierewicz twierdzi, że listę tę znalazł i nie weryfikował jej. Sami piszecie, że jego spis "nie daje żadnych podstaw do oceny przydatności dla SB umieszczonych w nim osób, nie można nawet mieć pewności, czy wszyscy wymienieni w nim dziennikarze rzeczywiście podjęli działalność agenturalną". Poza tym jednym zastrzeżeniem, nad którym zapewne czytelnik się prześlizgnie, piszecie jednak o tym jak o sensacyjnym fakcie, dodając szczegóły, które ten fakt miałyby uprawdopodobnić i które już nie są zaopatrywane w klauzulę "bezpodstawności". Już sam tylko nadtytuł: "Antoni Macierewicz ujawnia kolejną listę agentów Służby Bezpieczeństwa" brzmi jednoznacznie i nie został zaopatrzony przez Was chociażby w znak zapytania - co w tej określonej sytuacji byłoby przynajmniej minimum dziennikarskiej profesjonalnej rzetelności i czysto ludzkiej etyki! Nie dotrzymując ich włączacie się w proceder prowadzonej przez p. Macierewicza i innych "dzikiej lustracji". Gonicie za sensacją zniżając się do poziomu tabloidów, gdyż na ich modłę wybieracie kogoś o znanym nazwisku i liczącym się dorobku i nurzacie go w błocie ku spodziewanej schadenfreude tłumów. Wydajecie wyrok nie sprawdziwszy uprzednio faktów, nie wysłuchawszy "oskarżonego" i nie bacząc na głębokie rany, jakie możecie zadać żywym, fałszywie oskarżonym ludziom.

Pozostaję z nadzieją, że zdobędziecie się choćby w niewielkim stopniu na zadośćuczynienie, publikując na Waszych łamach ten list i odwołując zawarte w nadtytule wspomnianego artykułu kategoryczne stwierdzenie, że jest to lista agentów SB - przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę. W przeciwnym razie zmuszony będę skierować sprawę do sądu.

Pragnę dodać, że zgodnie z prawem prasowym przysługuje mi prawo do odpowiedzi.

Jacek Fuksiewicz

Warszawa, 8.06.2006 r.

Pan Tomasz Wróblewski
Redaktor Naczelny "Newsweeka"

Panie Redaktorze,

W numerze Pańskiego tygodnika z dnia 11.06. br. w artykule "Uprzejmie nadaję" ukazało się moje zdjęcie z nadtytułem "Dziennikarskie wtyki" i informacją jakobym był zarejestrowany w archiwach IPN jako współpracownik Departamentu II SB, czyli kontrwywiadu.

Oświadczam stanowczo, że nigdy współpracownikiem SB nie byłem. Mogę się tylko domyślać, że z racji ówczesnej bliskiej znajomości z francuskim attache naukowym mogłem być wytypowany jako potencjalny współpracownik kontrwywiadu, jednakże jedno jedyne "podejście" do mnie oficera kontrwywiadu SB spotkało się z moją zdecydowaną odmową i nigdy nie zostało ponowione.

Również jako krytyk filmowy i dziennikarz telewizyjny nigdy nie napisałem, ani nie wygłosiłem jednego słowa, którego dziś musiałbym się wstydzić - i wszyscy, którzy interesują się filmem, mogą to potwierdzić.

Puszczenie przez Pana do druku rzeczonego artykułu ma dwa aspekty: dziennikarski - i czysto etyczny. Zamieszcza Pan nieprawdopodobnie morderczy tekst rzucający na mnie cień infamii, bez sprawdzenia dowodów (bowiem ich nie ma i być nie może) i bez umożliwienia mi odpowiedzi. A jest Pan przecież doskonale świadomy, że sama rejestracja na jakiejś liście IPN-owskiej, czy to Macierewicza, czy to Wildsteina, nie jest dowodem, że rzeczywiście współpraca została podjęta. Przyznają to zresztą obaj wymienieni panowie. Pan zaś już zdążył wydać wyrok!

Pierwszy aspekt jest czysto dziennikarski. Z punktu widzenia dziennikarskiego jest to po prostu nieprofesjonalne. Jest to smutny przykład tabloidyzacji czasopism, które w mojej dotychczasowej opinii zaliczały się do tzw. górnej półki. Ich recepta, którą teraz Państwo zastosowali, brzmi: ubłocić jakąś znaną osobę o znaczącym dorobku i rzucić ją na pożarcie tłumom. Jeżeli nie zamieści Pan tego listu i nie przeprosi mnie, będę zmuszony oddać sprawę do sądu koleżeńskiego SDP.

Drugi aspekt jest zwyczajnie ludzki, etyczny. Obawiam się jednak, że Pańscy współpracownicy są nań ślepi, więc nie będę go rozwijał. Informuję tylko, że jeżeli nie otrzymam jak wyżej satysfakcji, będę zmuszony oddać sprawę przeciwko Pańskim dziennikarzom również do sądu powszechnego.

Pragnę dodać, że zgodnie z prawem prasowym przysługuje mi prawo do odpowiedzi.

Jacek Fuksiewicz

Serwisy partnerskie:

Link do strony http://kreatywna-europa.eu, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.studiomunka.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.mkidn.gov.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishdocs.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.filmneweurope.com/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.audiowizualni.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.kipa.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.pl.isan.org/pl/index.htm, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://doclab.pl/pl_PL/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.c-kino.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishshorts.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.sfp.org.pl/pl, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.kinastudyjne.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishanimations.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.sara.kipa.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.scriptpro.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.filmpolski.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.legalnakultura.pl/pl, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.wfdif.pl/pl/edukacja-filmowa/wytwornia-scenariuszy, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://filmcommissionpoland.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://polishdirectors.com/, otwiera się w nowym oknie