Przejdź do treści
Wersja dostępna
A A A
Kontakt
Adress Adres:
ul. Krakowskie Przedmieście 21/23
00-071 Warszawa

Contact Kontakt:
tel: + 48 22 42 10 130
fax: + 48 22 42 10 241
e-mail: pisf@pisf.pl

Contact Kontakt dla dziennikarzy:
tel: +48 22 42 10 189
e-mail: rzecznik@pisf.pl
PL
PL EN
PL
PL EN





Rozmowa z Amy Heller i Dennisem Dorosem

Rozmowa z Amy Heller i Dennisem Dorosem
Amy Heller i Dennis Doros. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

Rozmowa z Amy Heller i Dennisem Dorosem

17 listopada 2017     Kalina Cybulska
Rozmawiamy z Amy Heller i Dennisem Dorosem, gośćmi Fi:Re Film Restoration Summit w Warszawie, założycielami Milestone Films, firmy dystrybucyjnej w USA, zajmującej się przywracaniem archiwów.

POLECANE

Rozmowa z Amy Heller i Dennisem Dorosem

Rozmawiamy z Amy Heller i Dennisem Dorosem, gośćmi Fi:Re Film Restoration Summit w Warszawie, założycielami Milestone Films, firmy dystrybucyjnej w USA, zajmującej się przywracaniem archiwów.

Czy możecie nam opowiedzieć więcej o swojej firmie?

Amy: 27 lat temu mój mąż i ja pobraliśmy się, zwolniliśmy się z pracy i założyliśmy własną firmę. Przez lata nasza działalność się rozwinęła, ale wciąż pozostajemy przedsiębiorstwem dwuosobowym. Odnowiliśmy setki filmów. Naszą pasją jest szukanie dzieł, które nie weszły do kanonu, zatem zajmowaliśmy się obrazami kobiet, filmowców afroamerykańskich, głosami, które nie były słyszalne. Próbujemy przedstawiać ludziom filmy, jakich nie mieli szansy doświadczać. Jest to wielki przywilej, zadanie zawsze interesujące i spore wyzwanie.

Jak postrzegacie Fi:Re?

Amy: Byliśmy bardzo podekscytowani przyjazdem tutaj. Pracowaliśmy z Elżbietą Wysocką z FINA oraz Jędrzejem Sablińskim z DI Factory. Dystrybuowaliśmy kinowo w Stanach Zjednoczonych cykl „Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema”, a potem sprzedawaliśmy płyty Blu Ray. Zatem od lat blisko współpracujemy z Elą i Jędrzejem i jest ogromną radością zobaczenie ich w środowisku, w którym pracują.

Dennis: Pierwsze, co pomyślałem to to, że Fi:Re jest jak wielki, przyjazny uścisk. Wszyscy w Warszawie i wszyscy zajmujący się konferencją byli niezwykle serdeczni. Ciekawe dla mnie było to, że chociaż znam prawie wszystkich panelistów, przyjaźnimy się, to i tak wiele się tutaj nauczyłem. Jest tyle nowych pomysłów, tyle szeroko zakrojonych projektów dotyczących renowacji. Jestem pod wrażeniem tego, co mówili goście konferencji.

Czy moglibyście podsumować o czym mówiliście podczas swojej prezentacji?

Amy: Chcieliśmy tutaj porozmawiać o tym, że przywracanie filmu i ponowne przedstawienie go światu, odbija się często szerokim echem, którego nigdy nie można przewidzieć. Rozmawialiśmy o tym, jak to wpływa na historię, kulturę, innych filmowców, artystów i że posiada swego rodzaju własne życie. Kiedy robisz renowację i dystrybucję możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, jak wspaniałe rzeczy mogą się dzięki temu wydarzyć w przyszłości. Dennis i ja rozpoczynając projekt zawsze myślimy o tych nieprzewidzianych efektach i zmianach, które mogą nastąpić. To daje nam nadzieję w kontynuowaniu naszych działań.

Jakie wrażenie dotyczące sytuacji w Polsce wywarli na Was paneliści?

Amy: Z informacji, które zebraliśmy, z tego, co zostało w Warszawie powiedziane wynika, że w Polsce sytuacja archiwum wciąż wymaga poprawy. To nie jest sprawa unikatowa dla Polski czy tego konkretnego archiwum, ale mam nadzieję, że uda się ulepszyć infrastrukturę ze względu na to, o czym mówił podczas konferencji Thomas Christensen: „Jeżeli zrobicie to teraz, zaoszczędzicie sobie wielkich wydatków w przyszłości, a także zachowacie materiały, które możecie stracić”. Myślę, że to jest ważne. Narodowe dziedzictwo filmowe jest skarbem, i mam nadzieję, że archiwum będzie w stanie je chronić, a także kontynuować renowację w najlepszych możliwych warunkach.

Dennis: Słuchanie o tym, że zdigitalizujecie 160 fabularnych dzieł klasyki, które będą dostępne dla publiczności, było niesamowite. Macie pieniądze na digitalizację, które znacznie przewyższają to, co mają Stany Zjednoczone. To jest niezwykły projekt. Jednocześnie pieniądze są potrzebne do tego, by chronić materiały oryginalne, ponieważ co każde 5 do 50 lat filmy należy redigitalizować, zajmować się nimi ponownie. Z tego względu oryginalna wersja filmu musi być zachowana jako pierwsza. A to oznacza, że przede wszystkim powinno się myśleć o budynkach i infrastrukturze.

Amy: Pracujemy w Milestone od 27 lat. W tym czasie kilkukrotnie ponownie odnawialiśmy film, którego renowację już przeprowadzaliśmy. Z o wiele większą ilością naszych filmów powinniśmy zrobić to samo, bo prawda jest taka, że kopie z lat 90-tych nie są już w tej chwili wystarczająco dobre. Zatem kluczowe jest przechowywanie materiałów źródłowych w najlepszych możliwych warunkach.

Z których filmów, jakie odnowiliście, jesteście szczególnie dumni?

Dennis: Jako dwuosobowa firma sami wybieramy filmy, które odnawiamy. A ponieważ będziemy je widzieć od dziesięciu do stu razy (czasami więcej), naprawdę musimy przede wszystkim je kochać. Zatem jeżeli ktoś mówi: „Oczywiście, że musicie kochać ten film, ponieważ go dystrybuujecie”, to jest dokładnie na odwrót. Wybieramy filmy, które szczerze kochamy. Moją pierwszą renowacją był film Ericha von Stroheima „Królowa Kelly” z Glorią Swanson. 35 lat później ponownie będę go odnawiał, więc z pewnością się starzeję. Ale wydaje mi się, że najważniejszy film, jaki do tej pory dystrybuowaliśmy, to był obraz Charlesa Burnetta „Killer of Sheep”, który otworzył ludziom oczy nie tylko na życie zamieszkujących USA Afroamerykanów, ale również na filmowy geniusz Charlesa Burnetta. Ludzie otworzyli oczy na inne idee z powodu tego obrazu.

Podzielcie się proszę swoją percepcją rynku dystrybucyjnego w Stanach.

Amy: Zaczęłam pracować w dystrybucji w 1985 roku, więc ciężko jest nie porównywać do przeszłości. Rynek kinowy i branżowa społeczność filmowa skurczyła się niemalże do zera, ale wciąż są ludzie, którzy jakoś się trzymają, pokazując filmy i DCP publiczności. Teraz w większym stopniu pokazujemy nasze filmy na Turner Classic Movies, sprzedajemy płyty DVD i Blu Ray, zajmujemy się streamingiem. Z pewnością nastąpiła zmiana. Jedną z rzeczy, które robimy by przetrwać, jest pozyskiwanie światowych praw do filmu. Dzięki temu pokazujmy w większym stopniu nasze tytuły w Europie i na świecie niż w USA, co być może jest nieco smutne, ale mamy nadzieję, że kiedyś się zmieni.

Jakie widzicie możliwości dystrybucyjne dla polskiej klasyki w USA?

Dennis: Kiedy dystrybuowaliśmy „Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema” byłem mocno zdziwiony, ponieważ nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak popularny będzie to cykl. W wielu miejscach bilety były wyprzedane. Po pierwsze jest bardzo duża społeczność polskich Amerykanów w USA, która tęskni za domem, zatem szuka czegoś domowego, a te filmy są olśniewające i piękne. Te tytuły same w sobie są znakomite i widać było, że to jest dla tych ludzi niesłychanie ważne. Są jeszcze młodzi kinofile, studenci, którzy odkryli, jak bardzo polskie kino jest ekscytujące i pełne życia, pomimo tego, że niektóre z tych filmów zrealizowano 60 lat temu.  

Czy ludzi tacy jak Wy mogą liczyć na jakiekolwiek publiczne wsparcie finansowe?

Amy: Niektóre archiwa, z którymi współpracowaliśmy otrzymywały pewne wsparcie. Biblioteka Kongresu jest dotowana z publicznych pieniędzy. Ale generalnie wsparcie dla podobnych nam wysiłków jest niewielkie. Ciężko powiedzieć, co stanie się w najbliższym czasie. Obecny rząd wydaje się mało zaangażowany w kulturę, sztukę, naukę czy ludzi, co z pewnością wpłynie na sytuację niektórych archiwów i wystawców, do tej pory otrzymujących pomoc. Nasza praca nigdy nie była dotowana z pieniędzy federalnych. Od długiego czasu nie ma środków na wspieranie działań artystycznych, ale mam nadzieję, że uda nam się kontynuować to, co robimy.

Dennis: Milestone jest samowystarczalną firmą opierającą się na uzyskanych na poprzednich filmach zyskach, które przeznaczamy na kolejne tytuły. Mamy szczęście, że wspiera nas Turner Classic Movies pokazując nasze filmy. Mamy szczęście, że istnieje Alexander Street Press – strona edukacyjna, która zapewnia platformę dla filmów oglądanych przez uczniów i studentów. Dzięki nim możemy zarobić pieniądze na zachowanie kolejnych tytułów. Nasza firma pozostała mała. Pracujemy w domu, we dwójkę w celu pozyskiwania i dystrybuowania filmów, w które wierzymy i które są naszym zdaniem ważne. Takich, którymi nie zajmie się żaden inny dystrybutor, takich, z którymi najlepiej sobie poradzimy. Zatem pozyskujemy filmy, od których nie oczekujemy, że będą „Wonder Woman”, ale takie, o których wiemy, że są istotne, mogą zmienić dyskurs, edukację, idee.

Licząc jedynie na pieniądze z dystrybucji musicie być bardzo ostrożni.

Amy: Tak, staramy się działać w bardzo ostrożny sposób. Kiedy pracujemy nad renowacją, pozyskujemy film albo go odnawiamy, staramy się mieć budżet w realistyczny sposób oddający to, co mamy nadzieję zrobić. Czasami to się nie udaje, czasami wpadamy w trudne sytuacje, jeśli chodzi o przepływ gotówki, ale do tej pory udało nam się iść dalej. Mieszkamy w niezbyt wielkim domu w New Jersey, pracujemy w naszej piwnicy, po to, żeby zajmować się filmami, na których nam zależy.

Jaki był Wasz największy sukces dystrybucyjny?

Amy: Mieliśmy dwa takie filmy. Na pierwszym zaryzykowaliśmy więcej pieniędzy niż mieliśmy i to był film Takeshi Kitano o tytule „Fireworks” / „Hana-bi”. Uważaliśmy go za arcydzieło i chociaż minęło dużo czasu zanim zaczęliśmy na nim zarabiać, byliśmy bardzo dumni, że mogliśmy go dystrybuować i pokazać w setkach miejsc na terenie Stanów Zjednoczonych. To był nasz sukces, ale myślę, że w tamtym momencie mieliśmy iluzję, że nasza firma się rozrośnie. Ostatecznie okazało się, że to nie był ten rodzaj powodzenia. To był sukces, który pozwolił nam iść dalej.

Dennis: Drugi tytuł, który był równie dochodowy, jeśli nie bardziej, to „Killer of Sheep” Charlesa Burnetta. Pozyskaliśmy ten tytuł od reżysera nie mając na starcie żadnych pieniędzy. Pracowaliśmy z UCLA, żeby scyfryzować film i to nie było tak bardzo kosztowne, ale kwestia praw do muzyki kosztowała nas już 150 000 dolarów. Następnie musieliśmy film wydać. W momencie wypuszczenia filmu mieliśmy już 450 000 dolarów długu. Dwa lata zajęło nam wygrzebywanie się z tego, ale ostatecznie zyski nie tylko wyrównały dług, ale także udało nam się zarobić sporo pieniędzy dla Charlesa Burnetta. Nasz reżyser zawsze dostaje połowę tego, co zarobimy i to prawdopodobnie był nasz największy sukces. A trzeci tytuł to „I am Cuba”.

Amy: Nie możemy mieć zbyt wielu totalnych porażek pod rząd, wtedy sprawy zaczynają wyglądać źle, ale robimy to na małą skalę i na tyle długo, że mamy już katalog. Znajduje się w nim 150 filmów, zatem część przychodów płynie po prostu z tego. Nie staliśmy się bogaci, ale nie robiliśmy tego, by się tacy stać. Udało nam się posłać dziecko do college’u bez wpędzania go w ogromny dług.  

Dennis: W Milestone zakładaliśmy, że będziemy bankrutować co trzy lata i dość często tak się działo. Ale ostatnio tak nie jest, więc jesteśmy szczęśliwi.

Co jest najważniejsze w pracy z twórcami?

Dennis: Słuchanie ich, zdawanie sobie sprawy z tego, jak oni postrzegają film, uczenie się jego historii, dowiadywanie się, jak zdaniem twórców film powinien zostać wydany, traktowanie reżysera i filmu z szacunkiem oraz promowanie tytułu w najlepszy możliwy sposób. Naszym zadaniem jako firmy for-profit jest przynoszenie zysku także reżyserowi i bywa tak, że te opłaty licencyjne są pierwszymi pieniędzmi, które oni w ogóle otrzymali z filmu. To się zdarza bardzo często. Jeśli chodzi o wydawanie, to naprawdę trzeba z poszanowaniem podejść do filmu. Moim ulubionym przykładem jest Charles Burnett, który był nieszczęśliwy, że jego filmy, a jest on afroamerykańskim reżyserem, były pokazywane w białych teatrach w bogatych dzielnicach dla mas zainteresowanych sztuką. To było w porządku, ale on chciał również pokazywać swoje filmy w kinach społecznościowych – tam, gdzie faktycznie mogłyby oddziaływać na środowisko Afroamerykanów. Zatem pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy był pokaz „Killer of Sheep” w Harlemie. Charles Burnett był obecny na kilku pokazach dla czarnych społeczności i prezentował film. Wiedział, że go posłuchaliśmy i nie musimy mieć pokazów w najbardziej efektownych kinach. Pierwotnie reżyser chciał wywrzeć wpływ na środowisko, które znał.

Amy: Myślę, że drugą sprawą jest bycie uczciwym. Kiedy pozyskujemy film mówimy: „Słuchaj, oto kim jesteśmy i co myślimy, że uda nam się zrobić”. Nie obiecujemy więcej niż wydaje się rozsądne. Omawiamy ramy czasowe, w których mamy nadzieję się zmieścić i próbujemy sprawić, żeby byli na bieżąco z tym, co się dzieje. Wiele renowacji i wiele ich wydań idzie powoli, co w pewnym sensie jest w porządku, ponieważ może tak iść. To stary film, bardzo często nie ma na takie działania konkretnego deadline’u, zatem jeśli potrzebujesz więcej czasu, możesz go mieć. Ale dla twórców to może być frustrujące, zatem ważne jest wytłumaczenie im: „Słuchaj, myśleliśmy że zdążymy do tego czasu, ale potrzebujemy jeszcze sześciu miesięcy, dlatego, że…” i informowanie ich na bieżąco. My robimy zawsze spory research dotyczący naszych filmów. Zapraszamy na naszą stronę. Jeden z naszych press kitów ma 75 stron. Szczególnie teraz, kiedy jesteśmy już doświadczeni, mamy lepsze pomysły na to, co należałoby w takich informacjach zamieścić. Zatem staramy się pokazać ten rodzaj szacunku i uwagi dla filmu i twórców, i oni zazwyczaj to rozumieją. Czasami udaje nam się dla nich zarobić sporo pieniędzy albo chociaż trochę.  

Dennis: Czasami tracimy sporo pieniędzy.

Amy: To też się zdarza. Ponieważ robimy renowacje, przy sporej części naszych filmów, szczególnie niemych, nie ma już żyjących twórców. Ale my zawsze staramy się kogoś znaleźć. Kiedy zajmowaliśmy się filmem z 1916, Dennis znalazł praprasiostrzenicę Lois Weber, reżyserki.

Dennis: I znalazłem obraz jej prapraciotki, o którym nikt nie wiedział, że istnieje. Teraz go ma.

Amy: Zatem staramy się robić, co możemy. Z największym możliwym szacunkiem. I wybieramy filmy, które kochamy, więc twórcy zazwyczaj widzą, jak bardzo jesteśmy podekscytowani ich dziełami. Kochamy ich dzieci, więc im też się to podoba.

Wywiad przeprowadziła Kalina Cybulska

Fi:Re - Film Restoration Summit Więcej Fi:Re - Film Restoration Summit

Galerie zdjęć

Serwisy partnerskie:

Link do strony http://www.fn.org.pl/page/index.php, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://polishdirectors.com/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://filmcommissionpoland.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://doclab.pl/pl/glowna/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishshorts.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.studiomunka.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishanimations.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.scriptpro.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.fpca.org.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.filmneweurope.com/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.kipa.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.sara.kipa.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polishdocs.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.kinastudyjne.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.pl.isan.org/pl/index.htm, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://kreatywna-europa.eu, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.mkidn.gov.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.polskaswiatloczula.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.wfdif.pl/pl/edukacja-filmowa/wytwornia-scenariuszy, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.c-kino.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.sfp.org.pl/pl, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.filmpolski.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.audiowizualni.pl/, otwiera się w nowym oknie Link do strony http://www.legalnakultura.pl/pl, otwiera się w nowym oknie